30 stycznia 1945 roku o godzinie 12:30 temperatura powietrza spada do 18 stopni poniżej zera. Okręt „Wilhelm Gustloff” opuszcza port w Gotenhafen/Gdyni i wyrusza w swój ostatni rejs, w stronę niemieckiej Kilonii.
Na pokładzie znajduje się ponad 9000 osób uciekających przed zbliżającą się do Gdańska Armią Czerwoną - przeważają kobiety, dzieci oraz ranni żołnierze. O godzinie 21:30 tego samego dnia okręt zostaje trafiony trzema torpedami wystrzelonymi z sowieckiej łodzi podwodnej S-13, a następnie zaczyna tonąć.
Zatonięcie Wilhelma Gustloffa jest największą katastrofą w historii żeglugi morskiej, co najmniej czterokrotnie większą pod względem liczby ofiar śmiertelnych niż zatonięcie Titanica. Ocalało z niej tylko około 600 osób.
Najnowszy spektakl Marcina Wierzchowskiego, znanego gdańskiej publiczności za sprawą wielokrotnie nagradzanej „Pięknej Zośki”, to opowieść o tych, którzy zostali. O ocalonych i ich potomkach żyjących z pytaniami: „Dlaczego akurat ja przeżyłem?” i „Czy mam teraz jakiś obowiązek wobec tych, którzy odeszli? Czy żyję „zamiast” kogoś?” To nie jest opowieść o wielkiej historii, to raczej próba zrozumienia kim jesteśmy jako dzieci swoich rodziców i jako rodzice swoich dzieci.